Forum " NOWE ŻYCIE " Kluczbork Strona Główna " NOWE ŻYCIE " Kluczbork
Alkoholizm AA, przez "24-ry godziny"
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dobry wieczór

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum " NOWE ŻYCIE " Kluczbork Strona Główna -> ZAOKRĘTUJ SIĘ ;
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
malwinek1616
NoWy...



Dołączył: 21 Paź 2015
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: 21 Paź 2015/ 19:00 = 293    Temat postu: Dobry wieczór

Jetem kobietą pijącą od 6 lat. Nigdy nawet nie myślałam, że będę tu pisać o sobie. Upijam się średnio 2 razy w tygodniu, głównie winem. Tak jest od jakiegoś roku. Poprzednie lata to czas wódki. Piwo mi nigdy nie smakowało. Niestety drinki i wino owszem. W najgorszych chwilach opracowywałam w samotności nawet 3/4. Pije w towarzystwie, piję w samotności, piję bo jestem zła, bo mam dobry humor....piję , bo wiem, że jestem sama w domu i nim wszyscy wrócą zdążę wytrzeźwieć. Jeżeli zaczynam kroplą alkoholu, to wypijam już do ostatniej, jaką posiadam. a zazwyczaj nie mam dużo- wiedząc jak to się skończy.Nigdy po alkoholu nie wychodzę by "dokupić"- wstydzę sie swego stanu. Opracowywałam już szereg nowych metod picia....szybko sie wstawić aby szybciej wytrzeźwieć...ze swoim piciem oszukiwałam męża, syna....a najbardziej samą siebie. Chowałam butelki gdzie się da, wmawiałam, że nic nie piłam, dolewałam nawet wody do butelki dla niepoznaki.
Ostatni raz piłam wczoraj- jedno wino półwytrawne- moje ulubione.
Jaki więc problem skoro nie stoczyłam się, skoro daję radę w pracy , w domu, w życiu towarzyskim? Otóż jest problem. Całe moje myśli krążą wokół alkoholu. Codziennie mam na niego ochotę. Po nim wyrzuty sumienia i strach, ze straciłam kontrolę nad własnym życiem. Chcę aby alkohol przestał być dla mnie ważny. Chcę przestać szukać okazji. chcę przestać niszczyć siebie i innych. Nie chcę dopuścić do dna.
Nadmienię jeszcze, ze mój mąż nie pije- w wyjątkowych okazjach wypija kieliszek krzywiąc się niemiłosiernie. Mój mąż nigdy nie pił i nie pije. Dla niego alkohol może nie istnieć. Jak ja mu zazdroszczę.....Chcę tak samo jak on. Już nie chcę mieć kaca, poczucia wstydu, już nie chce obiecywać sobie samej , że więcej nie będę.... Chcę sie zatrzymać i nadrobić wszystko co już przez alkohol straciłam.
To tyle o mnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
RybkAA
Administrator



Dołączył: 29 Sty 2006
Posty: 494
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: z tamtej strony

PostWysłany: 21 Paź 2015/ 23:25 = 293    Temat postu:

Witam Cię Malwinek1616, bo nawet nie wiem jak masz imię.
Wiesz co, że jak przeczytasz - tak na spokojnie - to co napisałaś, to chyba dojdziesz do tego samego wniosku co ja.
Tak naprawdę to Ty do tego wniosku już doszłaś, tylko wiem że najtrudniej jest się do tego przyznać.
Męża Twojego zostawimy w spokoju, bo "złoty chłop" że nie przeszkadza Ci w piciu i w powolnym staczaniu się na "głębsze dno".
Jak Cię jeszcze kocha to na pewno wiele razy mówił Ci co powinnaś zrobić - to czego każdy czynny alkoholik nie chce słuchać.
Jaki więc problem ? Skoro dalej pcha się na usta do tego co napisałaś - że po rowach nie śpisz; po śmietnikach nie chodzisz;
nie musisz koszyka pod marketem odwieźć by nazbierać na flaszkę, że jeszcze masz rodzinę, że nie chodzisz obsmarkana itd, itd - to co,
wtedy ma być problem i czy na to właśnie czekasz ?
Wzrostowa tendencja spożycia przez Ciebie alkoholu jak sama widzisz pcha Cię do doła, a czy ten "dół" będzie głębszy lub czy ten Twój "dól"
zaczniesz zasypywać, to zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.
Malwinku - zacznij więc działać i zatęsknij za tym trzeźwym Malwinkiem.

Pozdrawiam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
malwinek1616
NoWy...



Dołączył: 21 Paź 2015
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: 22 Paź 2015/ 07:23 = 294    Temat postu: Witam

Nie , przeciwnie, wcale nie czekam aż będzie gorzej. Strasznie sie boję , że kiedyś tak może się stać. Mniej więcej znam fazy uzależnień i mechanizmy obronne. To wszystko gdzieś tam w teorii mam - sama pisałam pracę mgr na ten temat. Złoszczę się sama na siebie, że dałam się oszukać butelce. Wiem, że mnie kłamie, podstępnie wmawia co innego niż jest. Tak mogę siebie nazwać alkoholiczką , ale tylko w obecności siebie samej. ... To okropne wmawianie sobie, że to tylko wymysł, przecież nikt nigdy nie powiedział mi , że piję za dużo lub za często....to paskudne usprawiedliwianie siebie. A przecież sama wiem- jeszcze wiem, lub już wiem, ze mam problem- jestem alkoholiczką. Jestem alkoholiczką i dlatego nie powinnam już więcej pić. Alkohol jest nie dla mnie i kiedyś potrafiłam bez niego żyć.
AA to dla mnie koniec kariery zawodowej. Moja praca i życie w małej miejscowości nie daje szansy na bycie alkoholiczką. Może AA w innej miejscowości? Chyba tak tez można.
Dobrego dnia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jurek
Moderator



Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 585
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: stąd...

PostWysłany: 22 Paź 2015/ 17:41 = 294    Temat postu:

Witaj...
Złościsz się, że przy swojej dużej wiedzy teoretycznej dałaś się oszukać butelce, jak piszesz... Oszukała cię nie butelka, tylko ty samą siebie... To tak dla ścisłości, by nie personifikować butelki, a alkohol uważać za swojego wroga, który kłamie i wmawia co innego niż jest...
On sam, niezależnie pod jaką postacią, krzywdy ci nie zrobi.

Duża wiedza teoretyczna, którą teraz masz możliwość sprawdzać na samej sobie, jest ci nie pomocą, a przeszkodą, bo zawsze znajdziesz jakieś "ale". Jesteś jakby ponad to, bo rzekomo wiesz wszystko, nie pijesz jeszcze kasacyjnie, nikt podobno nic nie wie itd... Nawet pójście na terapię zamkniętą nie miałoby raczej sensu, bo tam powiedzą ci to, co pisałaś w swojej pracy magisterskiej...

AA to koniec kariery zawodowej, piszesz...Niekoniecznie, a według mnie, raczej początek... Myślę, że człowiek mający wiedzę na poziomie "Mgr", który tą wiedzę poprze swoją praktyką w zmaganiach z uzależnieniem, będzie w przyszłości prawdziwym terapeutą, a nie tylko papierkowym... wszystko zależy od "Ale" Smile

Na początek trzeba tylko ze swojego słownika, ze swoich myśli, wykasować z pozoru niewinną partykułę "Ale". Ona jest bowiem zaprzeczeniem pierwszej myśli, pierwszego zdania i dopuszcza wszystko to, co się lęgnie w uzależnionej głowie...
Cokolwiek, związane z twoją obecną sytuacją, będziesz rozważać, dumać czy brać pod uwagę, używaj "Tak" lub "Nie"... Będziesz miała klarowność w podejmowaniu decyzji.

AA w innej miejscowości? Jeśli stać cię, na przynajmniej cotygodniowe, regularne wyjazdy to dlaczego nie... Znajdziesz tam sponsorkę i zaczniesz Program, który nie ma praktycznie końca... Bo Program stawia na nogi... Program rozwoju duchowego, który wcale nie musi, lecz może, być oparty na jakiejkolwiek wierze oprócz wiary, że nie jest się pępkiem świata i jest coś ponad mną...
Tylko co zrobisz, jeśli tam trafisz na takich jak ty, uciekających ze swojej miejscowości z problemem?... To stary i znany sposób, by pokonanie wstydu było łatwiejsze... Odległość w dzisiejszych czasach to nie problem...

Piszesz; "Moja praca i życie w małej miejscowości nie daje szansy na bycie alkoholiczką"... Pewna jesteś?...

I tak na koniec - twój przypadek nie jest wcale odosobniony. Ludzie z wyżyn społecznych mają częściej problem niż mogłoby się wydawać... Płacą grube pieniądze za prywatne terapie, na mityngi jeżdżą wiele kilometrów, jednak wychodzą z tego z twarzą tylko ci, którzy mają odwagę stanąć w prawdzie przed sobą, Bogiem i drugimi ludźmi... Pokora to opoka, na której budowana jest trzeźwość...

Powodzenia...


Ostatnio zmieniony przez jurek dnia 22 Paź 2015/ 17:43 = 294, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
malwinek1616
NoWy...



Dołączył: 21 Paź 2015
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: 23 Paź 2015/ 06:57 = 295    Temat postu: Dzień dobry

Dziękuję , za poświęcony czas.
Przeczytałam tu ważne słowa. Banalnie prosta, a jakie ważne. Nie odnoszące sie tylko do konkretnej sytuacji mojego picia , ale do całego. Słowa które mogą być zyciowym mottem :"Cokolwiek, związane z twoją obecną sytuacją, będziesz rozważać, dumać czy brać pod uwagę, używaj "Tak" lub "Nie"... Będziesz miała klarowność w podejmowaniu decyzji. " Dziękuję.

No tak, nie mogę alkoholu traktować jako wroga, bo przecież oczywistością jest "On sam, niezależnie pod jaką postacią, krzywdy ci nie zrobi.[b]" Koncentrowaniu się na walce z wrogiem jest dalej myśleniem tylko o nim, a przecież ja chce przestać o nim myśleć....

Sprawdziłam adres poradni leczenia uzależnień w mojej miejscowości. Wiem kiedy pracują. Zostało tylko zrobić kolejny krok. Jeszcze chwilę aby to była ta 100% pewność swej decyzji, by nie okazał się to tylko słomiany zapał.....
Dziś wierzę , ze dam radę.
Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum " NOWE ŻYCIE " Kluczbork Strona Główna -> ZAOKRĘTUJ SIĘ ;
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin